Gry miejskie

Gry miejskie

PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY –

gra miejska

„Gdzie jest Maja?”

 

Koleżanki i koledzy!

       Być może mnie nie znacie, a być może codziennie widujemy się w szkole. Może siedzę w ławce właśnie obok Ciebie. Dziś mam na imię Maja. Mam 15 lat. Jestem wysoką brunetką z niebieskimi oczami. Lubię tańczyć i poznawać nowych ludzi. Lubię żyć po swojemu. Moi rodzicie mają wobec mnie inne plany. Moje koleżanki mnie nie rozumieją. Mój chłopak okazał się … szkoda gadać.

       Postanowiłam więc uciec.

Dlaczego? Bo mam dosyć. Bo nikomu na mnie nie zależy. Jestem sama i jest mi ciężko. To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu. Ale tak naprawdę nie wiem co będzie dalej. Pomóżcie mi.

Dowiedziałam się, że mnie szukacie. Przed wami kilka zadań, które mogą wpłynąć na moją decyzję powrotu, dlatego zdecydowałam się ujawnić Wam fragmenty mojego pamiętnika, które otrzymacie na każdym punkcie. Ponadto zadzwońcie do mnie! Jak? Zbierajcie poszczególne cyfry, które otrzymacie od animatorów. Na ostatnim punkcie utworzą one mój numer telefonu. Zadzwońcie. Może uda się Wam przekonać mnie do powrotu do domu.                                                                                                    Pozdrawiam Maja

 

Taki list czekał na wszystkie zespoły, które 21 marca 2017 przystąpiły do profilaktycznej gry miejskiej pt. „Gdzie jest Maja?”. Do gry przystąpiły następujące zespoły uczniów Gimnazjum nr 1.

Nazwa zespołu

Pogromcy Rejmaka z Wiku na czele

Tesio i Przyjaciele

Gang Świeżaków

Chomiki

Lüciferki

Ochrona Jantar Najlepsza w Mieście

Nogi Wenża

Waleni Squad

Gangsta ze Stryja

PKP

Cebula Team

Pepa Team

Dedektywi

Neon Saad

PKS

Gucie

Dzikie Dziki

Dzikie frytki team

Kolorowe Jednorożce

AC AB ONYŚ TEAM

Laczki Sprawiedliwości

SMITI POSPOLITI

ASY z „S” Klasy

Felicitaa

Czarne Parasole

Ziniewicz Team

Super Szwadron Komando ŚwinioWilków

Team Skała

Sportowe Świry

Kocice z III D

Dach Mariusz

 

 

GRUPA PROJEKTOWA

Organizacją gry zajęła się grupa projektowa licząca 51 osób. Tworzyły ją osoby obsługujące poszczególne punkty zadaniowe i łącznicy. Byli to uczniowie klas: III C, IID, II B i IA. Punkty były ściśle związane z życiem naszej bohaterki, a animatorzy za każdym razem wcielali się w role jej bliskich i znajomych. Dzięki przychylności lokalnych instytucji wszystkie zadania odbywały się w budynkach, takich jak:

1.       Starostwo Powiatowe

2.       Szkoła Muzyczna

3.       Urząd Miejski

4.       Biblioteka

5.       LCK „Fregata”

6.       Baszta 24

7.       Informacja Turystyczna

8.       Studio Fitness „Marzenie”

9.       Restauracja „Różana”

10.   Gimnazjum nr 1

Ponadto bezpośrednio w grę zaangażowali się ratownicy OSR, właścicielka studia „Marzenie”, policjantka i specjalista ds. negocjacji z ramienia policji.

Ze względu na duża liczbę grup ustalono 6 tras gry miejskiej. Każdy zespół przystępując do zabawy otrzymał plan gry, kartę punktacji, listę obecności, a każda grupa przemieszczała się pod terenie gry wraz z opiekunem – nauczycielem. Do akcji włączyli się również rodzice.

SCENARIUSZ:

Tytuł gry:   GDZIE JEST MAJA?

Termin:      21 marca 2017, godz. 9.00, Lębork

Start:        Gimnazjum nr 1 Lębork

Koniec:     Gimnazjum nr 1 Lębork

Tematyka: Maja jest uczennicą trzeciej klasy gimnazjum. Na skutek przykrych wydarzeń w jej życiu postanawia uciec z domu. Zadaniem grupy jest nakłonić Maję, by wróciła do domu. Należy zdobyć jej numer telefonu i poznać Maję czytając fragmenty jej pamiętnika. W  końcu porozmawiać z Mają i nakłonić ją do powrotu do domu.

 

Kto wygrywa?

- gra miejska to 10 punktów

- skład grupy= drużyny to max: 11 osób

- każda grupa, która prawidłowo wykona zadanie na punkcie, otrzymuje:

a) jedną cyfrę, które na końcu utworzą numer telefonu Mai,

b) jeden fragment pamiętnika, który pozwoli poznać Maję i jej życie

- każda grupa na ostatnim punkcie będzie miała możliwość zadzwonić do Mai i spróbować nakłonić ją do powrotu do domu,

- wygrywa ta drużyna, która prawidłowo wykona zadania na punktach, zdobędzie numer, opracuje strategię negocjacji i przekona Maję do powrotu do domu,

- przewidziano 3 nagrody główne na trzech poziomach:

I nagroda wśród klas I (rzeczowa)

I nagroda wśród klas II (rzeczowa)

I nagroda wśród klas III (rzeczowa)

Ponadto zwycięska drużyna będzie miała prawo wyboru jednego dnia bez pytania J

FRAGMENTY PAMIĘTNIKA MAI:

 

I znowu do tej szkoły muzycznej. Co za nuda. „Kobieta grająca na skrzypcach, to dopiero jest widok”, jak sobie przypomnę słowa ojca, to już mi słabo. Albo matka: „JA nie miałam takich możliwości, byliśmy biedni i nigdy nie było stać moich rodziców na zakup jakiegokolwiek instrumentu, a Ty… masz gitarę! Jesteś taka niewdzięczna”.  Ta.. jasne.. ja niewdzięczna.. a czy ktoś mnie w ogóle pytał czy ja chce chodzić do tej szkoły muzycznej? Czy ja w ogóle chce grać? A ja chciałam grać, no chciałam grać, tylko, że w koszykówkę! Halo? Słyszycie? Chciałam grać. W koszykówkę. A potem robią ze mnie małpę na imprezach rodzinnych: „No zagraj Majeczko, no zagraj. Taka zdolna, to po matce!”. A przecież moja matka nawet nie umie zanucić kołysanki… wielka znawczyni muzyki… żałosne…

           

Czy gdybym uciekła, szukałby mnie ktoś? Ciekawe, kto pierwszy zauważyłby moje zniknięcie… może Kaśka? Albo Olka? Wiem! Ta moja starsza od węgla wychowawczyni! Już sobie wyobrażam, jak skrzeczy do słuchawki: Co się dzieje z Mają? Od kilku dni nie ma jej w szkole… . Bo chyba po kilku dniach zauważyliby , że mnie nie ma. Wszyscy mówiliby : co się stało z Mają? Ta kulturalna i uprzejma dziewczynka nie mogłaby tak po prostu zniknąć! A właśnie, ze mogę! Bo mam was dosyć! Pedagog wzięłaby na przesłuchanie wszystkie moje „cudowne przyjaciółki”: idealną Zosię , co ma same piątki albo grzeczną Zuzię, co wygrywa wszystkie konkursy. A one siedziałby i kręciłyby główkami , jak ptaszki i mówiły: „nie wiemy, proszę pani, nic nie wiemy… Pewnie , ze nie wiecie, bo jesteście idiotkami! I każdemu temu słodkiemu ptaszkowi ukręciłabym tę idealną główkę. Bo co wy o mnie możecie wiedzieć? Znacie mnie, bo moi rodzice mi karzą być dla was miła. Bo tatuś Zuzi jest prawnikiem. Gówno wielkie. Bo mama Zosi jest lekarzem. Zarozumiała kwoka. I trzeba być miłym, trzeba- mówi moja żałosna matka. Więc udaję, udaję przed wami moje przyjaciółki od siedmiu boleści…. Ale gdyby spytał ktoś Kaśkę albo Olkę. Tak. im powiem, ze uciekam. Ufam im. One są prawdziwe.

 

Kaśka ma znowu kwas ze swoją matką. Nie mogłyśmy iść na dyskotekę. Byłam u niej, jak jej matka zabroniła jej iść . Ale była jadka. Kaśka wszystko jej powiedziała, że jest okropną matką, że nie potrafiła zatrzymać przy sobie ojca, ze jest beznadziejną kobieta bez gustu i nigdy sobie nie ułoży zycia.  Chyba trochę przesadziła… a potem wyszłyśmy bez jej zgody. Jej matka płakała.  Było mi jej żal. Ja tez powinnam mojej powiedzieć parę słów, może wtedy zrozumiałaby, co do niej czuję. Ale ja tak nie umiem… Zawsze jestem grzeczna, uprzejma. A środku się gotuję! Gotuję się na 100 stopni! Na 1000! I więcej. A jak chcę coś powiedzieć, to zawsze: „Majeczko, tak nie wolno! no co Ty dziecko mówisz?” Co? Gówno. Mam ich wszystkich dosyć. Nie jestem już dzieckiem. Ale za to jestem taka samotna…

 

Dlaczego oni mnie tak nienawidzą? Nigdy ich nie zwiodłam, nigdy nie obraziłam, nigdy nie odpyskowałam,  a czasem przydałoby się, serio… . Czego oni ode mnie chcę i o co im chodzi? Tak bardzo chciałam iść na tę dyskotekę, zwłaszcza, że miał być ON. Chciałam z nią porozmawiać, ale oczywiście: „nie teraz, jestem zajęta” , poszłam do niego: „nie teraz, muszę zadzwonić w pewne miejsce” . Przy kolacji podejście nr 2. Odpowiedź: nie. Czemu? Odpowiedź: Bo nie. Cudowni są moi rodzice i ich porażająca i wyczerpująca argumentacja. Spróbowałam jeszcze raz przy naszej sąsiadce- pani Ani, która naprawdę jest spoko i wydaje się bardziej mnie rozumieć niż moja matka. Szczerze mówiąc liczyłam na jej poparcie. Skończyło się katastrofą. Usłyszałam, że próbuję, uwaga cytuję: prać publicznie rodzinne brudy. Że ośmieszyłam moją matkę i zawiodłam ojca. I że komuś takiemu, jak ja, nie można ufać. I teraz mam karę. A ja ich nigdy nie zawiodłam… nigdy. O wszystko się pytam, na wszystko się zgadzam, jestem posłuszna, grzeczna, pilna, pokorna, ambitna, spokojna, cicha, nie wyrażam głośno własnego zdania… Boże… jaka ja jestem obrzydliwie…nie mam nawet własnego zdania… obrzydliwie nijaka… chyba dlatego mnie tak nienawidzą…

           

Chcę umrzeć. Naprawdę chcę umrzeć. Oczywiście moje pseudoprzyjaciółki – Zuzia i Zosia nie chciały mi pokazać tych zdjęć. Powtarzały tylko w kółko: nie przejmuj się, to głupi żart, nie powinnaś tego oglądać. Nie wiedziałam, o co chodzi. Ale w kiblu Kaśka z Olką przywitały mnie: Oto nasza gwiazda Internetu! Obecne dziewczyny, nawet te z pierwszych klas śmiały się głośno. Głośno i obrzydliwie. Zobaczyłam to na telefonie Olki. Ledwie siebie rozpoznałam. Ja- w majtkach i staniku zdejmuję koszulkę. Pamiętam ten moment, to było w szatni przed wfem. Ale kto zrobił to zdjęcie? Ktokolwiek to był, założył mi stronę, powiększył cyc, dodał makijaż, zmienił tło. I tak właśnie zostałam młodocianą prostytutką, która oferuje swoje usługi. Na dole strony –kpiny, wulgarne wpisy, zapytanie o stawkę. Stałam się pośmiewiskiem. Byłam wściekła! Pierwszy raz w życiu byłam naprawdę wściekła! Zaczęłam krzyczeć, pytać się z czego się śmieją, a one na to, że to śmieszne, pytałam kto o tym wie, a one, że wszyscy, że jestem skończona, a po wpisach widać, że mam branie, że tylko czekać, aż zaczną spływać oferty. Rozpacz.Uciekłam ze szkoły. Pierwszy raz w życiu. Uciekłam. A teraz chcę uciec z stąd albo umrzeć w moim pokoju, beznadziejnym, jak moje samotne życie.

           

Chyba jednak ucieknę…. To nie byłoby trudne. Pakuję się, mam trochę kasy i wiem, gdzie tata trzyma pieniądze na wycieczkę w góry i uciekam… fruuu z domu. Bardzo łatwe. Ale co potem. A może powinnam poszukać pomocy? Tak, ja zdecydowanie potrzebuję pomocy. Pamiętam wszystko, co mówili w szkole o pomocy. Zwróć się do rodziców, na nich zawsze możesz liczyć. Może to miałoby sens, jeśli im ufasz. Ja moim nie ufam. Już to widzę: Hej mamo, tato, moje gołe zdjęcia krążą w Internecie, chcecie zobaczyć? Ojciec spadłby z krzesła, a moja idealna matka zemdlałaby demonstracyjnie krzycząc: Boże, co ludzie powiedzą…, potem ojciec ratuje matkę, a moje zdjęcia dalej są w Internecie. Wyjście nr 2; wychowawczyni: niestety też odpada. Ostatnio strasznie się na mnie wściekła, bo zobaczyła na mojej okładce trzy szóstki i uznała, że to znak szatana i ze nie pasuję do tej klasy, że się staczam, bo włóczę się z TĄ Olką i z TĄ Kaśką i nie ma dla mnie już ratunku. Więc nie będę jej wyprowadzać z błędu. Może pedagog. Pedagog = afera. Pedagog może i pomoże, ale zaraz coś notuje, telefonuje, wzywa rodziców. A ja potrzebuję kogoś, który usunie to całe gówno z Internetu, wykasuje pamięć moim rodzicom, zmaże trzy szóstki z okładki zeszytu i uśpi na ten czas pedagog, żeby nie robiła afery. Telefony zaufania, rzecznik praw dziecka, jakaś linia zwierzeń, policja, sąsiadka Ania… może po prostu porozmawiam z  Olką i Kaśką? Ale ja nie mam czasu na rozmowy! Każdemu musiałbym opowiadać od początku. I co miałabym powiedzieć? Że zaczęło się, jak GO zobaczyłam w szkole z głośnikiem i strasznie mi się spodobał… czy zaczynać od momentu, jak mam 6 lat i rodzice chcą, żebym grała na skrzypcach… Sama nie wiem. Dlatego ucieknę. To o wiele łatwiejsze.

Oni już wiedzą. Od dziś nie nazywam ich moimi rodzicami. Mieszkam u nich tylko. Przynoszę im wstyd. Dziś byli w szkole. Oceny okropne=zamiast piątek są czwórki i straszna afera: Opuściłaś się  w nauce, będziesz śmieciarą, będziesz nikim i my ci nie pomożemy. Wychowawczyni powiedziała o zdjęciach w Internecie. Oni: Jesteś bezwstydna. Jak możesz się tak publicznie rozbierać i  w dodatku dać sobie zrobić zdjęcie! Czyli to moja wina? Czyli to ja zrobiłam sobie te cycki i ogłaszam się w necie? Nienawidzę ich. Po co tacy ludzie mają dzieci? Nigdy nie będę miała dzieci, właśnie dlatego, żeby nie być taką matką! Wczoraj dzwonili ze szkoły muzycznej, że wyszłam w trakcie zajęć. Wyszłam, bo fatalnie się czułam. Oni: lekceważysz nauczycieli, którzy poświęcają Ci czas, jesteś niewdzięczna. Nie mamy o czym rozmawiać. Zresztą nigdy nie mieliśmy. Więc milczę. Oni coś podejrzewają, bo przeszukali mi mój plecak szkolny. A to już ohyda. Nie mam prywatności. Ale i tak są słabi. Od kilku dni pakuję rzeczy, które chcę zabrać ze sobą. Trzymam je w mojej szkolnej szafce.

           

Kochany pamiętniku. Kocham. Kocham i jestem kochana. On jest wyjątkowy. Ma charakter! Ma moc i na wszystkim się zna. Kiedy jestem z nim, to nic się nie liczy. Czuję się tak bezpiecznie i mogę go słuchać godzinami. Opowiada o życiu, o rzeczach prostych, o relacjach oczywistych bez owijania w bawełnę, bez ściemy. Mówi mi, jaka jestem dla niego ważna, ile dla niego znaczę i ile mogę dla niego załatwić, jak bardzo mnie ceni. Czuję, ze to miłość mojego życia. Codziennie zastanawiam się, dlaczego wybrał mnie? Mnie… taką cichą, spokojną  i grzeczną … taką nijaką… jest dla mnie całym światem. Kaśka z Olką otworzyły japy ze zdziwienia, jak mnie z nim zobaczyły. Oto marzenie lęborskich dziewczyn, uśmiech roku, król dyskoteki, szkolny zawadiaka, wróg nauczycieli spotyka się z kujonicą Mają.. Ze mną! Ze mną! Wszyscy się dziwią: co on w niej zobaczył? A on zobaczył mnie! Mnie! Wrażliwą, mądrą, wesołą, ciepłą i  skromną mnie.  Wiem, że nigdy nie zrobiłby mi krzywdy. Nigdy nie naraziłby mnie na cierpienie.  Ufam mu. I Kocham. Kocham. I nic więcej  się nie liczy.  A wszyscy inni mogą mi naskoczyć, bo teraz ja jestem królową życia.

 

Nazywam się Maja i dziś popełnię samobójstwo. Jeszcze nie wiem, jak to zrobię. Ale zrobię to, przysięgam. Ciekawe, co oni zrobią. Ona pewnie zemdleje demonstracyjnie i będzie mogła do końca życia grać rolę nieszczęśliwej matki, on może zrozumie, ale i tak będzie za późno. Kaśka z Olką zachwycą się moją sukienką w trumnie. Więc muszę wyglądać dobrze. Powieszenie się odpada- brzydki ślad na szyi. Może tabletki? Ale skąd wziąć taką ilość i jakie? Ponoć płukanie żołądka to straszne przeżycie… Więc podetnę sobie żyły. Ale to też trzeba umieć. Jestem na skraju wyczerpania. Dlaczego wszyscy zawiedli? Jedyne czego pragnę, to leżeć i płakać. Niech nikt już nie dzwoni. Wszystko mi jedno. Nie chcę już jeść, pić. Nie chcę już żyć. Nie chcę żyć bez NIEGO. Nie chcę wrócić do szkoły. Nie chcę żyć z nimi, siedzą za ścianą i udają ,że nie istnieję… nie odzywają się do mnie. Więc chyba już czas przestać istnieć. Nie chcę, żeby ktoś mnie odratował…

MAJA WRACA!    

Jasna cholera, zadzwonili do mnie, moi przyjaciele, chcieli abym wróciła, nawet sensownie gadali. I co ja mam teraz zrobić? Wrócić? Mówili coś o moich rodzicach, że z nimi rozmawiali czy coś, że oni będą się starać, naprawiać relacje. Jakoś sobie tego nie wyobrażam. Moja idealna matka? Mój idealny ojciec? Oni by się przyznali do błędu? A może? Przecież kiedyś ktoś mówił, że ludziom należy dać szansę, że nie należy chować urazy, że wybaczenie daje szansę nam. Mam im wybaczyć? Tyle mam pytań kochany pamiętniku. Tyle pytań. Jak nie sprawdzę, to nie będę wiedziała. Na swój sposób kocham ich, pewnie oni też mnie kochają. Ta nasza genialna pedagog kiedyś mówiła, że nawet jeśli rodzice popełniają błędy to w imię miłości, bo nikt nie uczył ich wychowywania dzieci. Może miała rację. Dobra, dam im szansę, przecież niczego tak bardzo nie pragnę jak czuć się bezpieczną i kochaną. Wracam.

Dziękuję, ze mnie szukaliście. Nie bądźcie obojętni na drugiego człowieka. Czasem ktoś może dużo więcej, zwłaszcza Wy- moi rówieśnicy.

 

MAJA JUŻ NIE WRÓCI!

Jasna cholera, zadzwonili do mnie, moi przyjaciele, chcieli abym wróciła. Te moje przyjaciółeczki nie wiedzą co czuję, gadali takie głupoty, że chciałam się rozłączyć. Czy oni wiedzą jak czuje się ktoś, kogo nikt nie rozumie? Dawali mi rady? Mówili, że będzie dobrze, że jakoś się ułoży? Ale ja nie mam do czego wracać. Powinni w szkołach chyba uczyć jak rozmawiać? Jak wspierać? Jak po prostu być obok kogoś, kto cierpi. Będzie dobrze? Skąd oni to biorą. Nie wracam. To postanowione kochany pamiętniku. Dam sobie jakoś radę, pójdę do pracy, wyjadę za granicę, może kogoś poznam. Pewnie kiedyś wrócę, żeby powiedzieć moim rodzicom, że ich pasje wcale nie musiały być moje, że ich ambicje nie były moimi, że nie można żyć za kogoś, że bardzo ich kochałam, ale układali mi moje życie nawet mnie o to nie pytając. Nigdy nie zadali mi pytanie czego chcę ja. Kochany pamiętniku, ja chciałam tylko poczuć się ważną, kochaną, chciałam czuć wsparcie. Będę musiała sama to sobie zbudować. Żegnajcie wszyscy.

Nie bądźcie obojętni na drugiego człowieka. Czasem ktoś może dużo więcej, zwłaszcza Wy- moi rówieśnicy.

PODSUMOWANIE

Sukcesem zakończyła się gra miejska „Gdzie jest Maja?” zorganizowana przez grupę projektową liczącą 51 osób. Grę tworzyły osoby obsługujące poszczególne punkty zadaniowe i łącznicy. Byli to uczniowie klas: III C, IID, II B i IA. Zadania miały charakter profilaktyczny i były ściśle związane z życiem naszej bohaterki. Animatorzy za każdym razem wcielali się w role jej bliskich i znajomych. Dzięki przychylności lokalnych instytucji wszystkie zadania odbywały się w budynkach, takich jak: Starostwo Powiatowe, Szkoła Muzyczna, Urząd Miejski, Biblioteka, LCK „Fregata”, Baszta 24, Informacja Turystyczna, Studio Fitness „Marzenie”, Restauracja „Różana”.

    Uczniowie po wykonaniu każdego zadania otrzymali fragmenty pamiętnika i jedną cyfrę. Ostatnim zadaniem było ułożenie numeru telefonu z otrzymanych cyfr i nawiązanie połączenia telefonicznego Mają. Każdy zespół w obecności negocjatora policyjnego miał możliwość krótkiej rozmowy z naszą bohaterką, podczas której należało ją przekonać do powrotu do domu. Udało się to 13 zespołom na 31 startujących.

Najlepiej z zadań wywiązali się:

 

Wśród klas I- zespół „Ochrona Jantara najlepsza w mieście”(uczniowie klasy I S) opiekun: M. Abraham

Wśród klas II – zespół „Kolorowe Jednorożce” (klasa II B) opiekun: A. Zdończyk- Knura

Wśród klas III – zespół „Ziniewicz Team” (klasa III B) opiekun: A. Rzepa

 

     Zespoły otrzymały nagrody rzeczowe, a podsumowania akcji dokonała dyrektor szkoły Grażyna Ruszkowska i biorący udział w grze negocjator policyjny Daniel Pańczyszyn.

      Wszyscy uczniowie chcieli również poznać osobę, która była Mają i podczas ostatniej rozmowy prowadziła negocjacje z każdym zespołem. W rolę naszej bohaterki wcieliła się Julia Smolarek uczennica klasy IIIB i podziękowała tym, którym udało się przekonać ją do powrotu.

 


Pierwszy dzień wiosny…czy warto uciekać?

Gimnazjum nr 1 w Lęborku bardzo starannie przygotowuje się do obchodów Pierwszego Dnia Wiosny. Szczególnie tego dnia szkoły odnotowują dużą absencję uczniów, którzy twierdzą zgodnie, że jest to tzw. „ dzień wagarowicza” i ucieczki z lekcji są dozwolone.

Takiej sytuacji chcą uniknąć nauczyciele Gimnazjum nr 1, którzy dla swoich uczniów przygotowali profilaktyczną grę miejską pt. „Gdzie jest Maja?”. W 2015r. grupa PaT Lębork otrzymała scenariusz gry miejskiej „Znajdź mnie” od Fundacji ITAKA. Na jego podstawie koordynatorzy stworzyli scenariusz gry „Gdzie jest Maja?”.

Bohaterką gry jest gimnazjalistka, która postanawia uciec nie tylko ze szkoły, ale i z domu. Uczniowie podzieleni na 10 osobowe grupy pod opieką nauczyciela wyruszą o godzinie 9:00 ze szkoły i będą samodzielnie poszukiwać punktów na mapie, na których czekać będą organizatorzy. Młodzież będzie wykonywać określone zadania, a w zamian otrzyma fragmenty pamiętnika Mai, a także cyfry, który utworzą jej numer telefonu. Punktem kulminacyjnym jest rozmowa telefoniczną z Mają i nakłonienie jej do powrotu do domu.

W akcję włączyli się harcerze oraz instytucje miasta Lęborka takie jak: Urząd Miasta, Miejska Biblioteka Publiczna, Muzeum w Lęborku, Państwowa Szkoła Muzyczna, Starostwo Powiatowe  w Lęborku, Restauracja Różana, Lęborskie Centrum Kultury Fregata, Komenda Powiatowa Policji w Lęborku, Ochotnicza Służba Ratownicza, Studio Sportu i Relaksacji dla Kobiet „Marzenie” .